Pulmonolog kręci głową nad wynikiem gazometrii i chory słyszy, że refundowanego koncentratora nie dostanie. Domowe leczenie tlenem brzmi jak świadczenie dla każdego, kto gorzej oddycha, tymczasem kryteria są wąskie i wielu chorych odpada na etapie badań.
Dlaczego kwalifikacja do refundowanego koncentratora tlenu kończy się odmową?
Bo opiera się na sztywnych progach, a nie na samopoczuciu chorego. Do bezpłatnego sprzętu uprawnia przewlekła, nienowotworowa choroba płuc, w której ciśnienie parcjalne tlenu we krwi tętniczej spada do 55 mmHg lub niżej. Wynik między 55 a 60 mmHg wymaga dodatkowego warunku, choćby cech nadciśnienia płucnego. Chorych na nowotwór układu oddechowego kieruje się do opieki paliatywnej, a kwalifikację prowadzi się tylko w okresie stabilnym.
Osobom, którym ośrodek domowego leczenia tlenem (DLT) odmówi, zostaje rynek prywatny: sklepy medyczne i wypożyczalnie sprzętu. Jednym z takich sklepów jest Patronus-Med, który jako jeden z nielicznych ma na stanie fabrycznie nowy, nieregenerowany koncentrator tlenu Philips Everflo z 36-miesięczną gwarancją. Po własny sprzęt sięgają zwykle rodziny, które nie chcą czekać na termin kwalifikacji, oraz ci, którzy kryteriów nie spełniają.
Jakie badania są potrzebne przy kwalifikacji do domowego leczenia tlenem?
Gazometria, spirometria, zdjęcie RTG i podstawowa diagnostyka serca. Brak jednego wyniku wstrzymuje całą procedurę kwalifikacyjną, a komplet wygląda tak:
- Gazometria krwi tętniczej pobrana w spoczynku.
- Spirometria pokazująca stopień obturacji oskrzeli.
- Zdjęcie RTG klatki piersiowej w dwóch projekcjach.
- EKG lub echokardiografia oraz morfologia z oznaczonym hematokrytem.
Potrzebne jest też skierowanie, bo kwalifikację przeprowadza się na oddziale chorób płuc, a po włączeniu terapii pacjent wraca na kontrolę co trzy miesiące.

Czy palacz może korzystać z domowego leczenia tlenem?
Nie, i nie da się tego obejść. Aktywne palenie dyskwalifikuje z refundowanej tlenoterapii z dwóch powodów. Dym tytoniowy znosi korzyści z leczenia, więc chory oddycha tlenem, a jego płuca i tak pracują coraz gorzej. Do tego tlen podsyca ogień, przez co papieros przy pracującym urządzeniu grozi pożarem.
Czego nie obejmuje refundacja tlenoterapii domowej?
Zakupu urządzenia na własność ani modeli przenośnych. Stacjonarny koncentrator trafia do chorego bezpłatnie, ale w użyczenie, i po zakończeniu terapii wraca do ośrodka. Lżejszy sprzęt na wyjścia z domu pacjent kupuje już sam.
Co bardziej się opłaca: zakup czy wypożyczenie koncentratora tlenu?
Przy terapii krótkiej wypożyczenie, przy przewlekłej zakup. Kilkutygodniowa rekonwalescencja po zapaleniu płuc nie uzasadnia wydatku na własny sprzęt. Dopiero przy chorobie postępującej suma miesięcznych opłat szybko przekracza cenę urządzenia.
Osobną pokusą jest rynek wtórny, bo używane egzemplarze bywają kilkakrotnie tańsze. Sprzedający rzadko poda jednak stan sita molekularnego, a to od niego zależy, czy urządzenie nadal osiąga deklarowane stężenie tlenu. Nowy egzemplarz daje w zamian gwarancję i serwis.
Na co zwrócić uwagę w parametrach stacjonarnego koncentratora tlenu?
Na przepływ, stężenie tlenu i tryb pracy. Stacjonarny koncentrator tlenu podaje zwykle od 0,5 do 5 litrów na minutę, a konkretną wartość wyznacza lekarz. Deklarowane stężenie, w dobrych urządzeniach bliskie 93 procent, powinno się utrzymywać przy każdym ustawieniu przepływu, a nie tylko przy najniższym.
Reszta to komfort i koszty. Poziom hałasu rzędu czterdziestu kilku decybeli robi różnicę w sypialni, a pobór mocy widać na rachunku przy piętnastu godzinach pracy na dobę, bo tyle wymaga skuteczna terapia.
Odmowa z ośrodka DLT nie zamyka więc tematu tlenu w domu, tylko przenosi decyzję na rodzinę. Warto zacząć od zalecenia pulmonologa co do przepływu i czasu terapii, bo od niego zależy, jakiego urządzenia szukać.
